Jakim trzeba być poj...m, żeby handlować średnią ocen!

Bank zapłaci za świadectwo

z czerwonym paskiem.

I to sporo.



Bogaty prymus - mający 5000 zł. na koncie i średnią powyżej 5,00 - może wycisnąć z banku nawet 150 zł. A do tego może dojść bon podarunkowy do App Store lub Google Play o wartości 100 zł.

Zbliża się koniec roku szkolnego. To dla wielu uczniów czas heroicznej walki o jak najwyższą średnią, a może i czerwony pasek. Świadectwo z dobrymi ocenami to wartość sama w sobie, ale wiem, że niektórzy rodzice dodatkowo motywują swoje dzieci do wysiłku opcją jakiegoś upominku.
Jest też bank, który nagradza swoich młodych klientów za wyniki w nauce. Toyota Bank ma konto, na którym można zainkasować wyższe odsetki, przynosząc... wysoką średnią. To Konto Click. Jego najważniejszą zaletą jest wysokie oprocentowanie osadu na rachunku – aż 2,5 proc. dla salda do 8000 zł. Może być jeszcze więcej, bo razem z ROR-em bank proponuje konto oszczędnościowe Super Click oferujące 3 proc. dla kwoty do 10 000 zł. Poza tym są darmowe przelewy przez internet i trzy bezpłatne wypłaty bankomatowe. Jedyną wadą jest 1 zł miesięcznej opłaty za kartę, której nie da się ominąć.

Bonus dla ucznia, ale zamożnego
Na ten pakiecik, dostępny dla młodych klientów powyżej 13. roku życia, bank nałożył „Bonus dla najlepszych”, czyli promocję za dobre oceny na świadectwie. Jeśli uda się osiągnąć średnią od 4,75 do 4,99, to bank podwoi odsetki od pieniędzy zgromadzonych na koncie. Przy średniej powyżej 5,00 odsetki są potrajane. Niestety jest limit kwotowy – dla niższej średniej to 100 zł, a dla wyższej - 200 zł.
Dwie stówki ekstra bonusu dla ucznia to fajna rzecz, szkoda tylko, że trzeba w tym celu mieć w banku wysokie oszczędności. Jeszcze większa szkoda, że odsetki są podwajane lub potrajane tylko za okres ostatniego kwartału przed końcem roku szkolnego. Bank płaci więc de facto za przykładanie się do nauki tylko od kwietnia do czerwca. Jeśli zatem mam na Koncie Click 1000 zł, bo zebrałem tyle z kieszonkowego otrzymywanego od rodziców, to przy oprocentowaniu 2,5 proc. miałbym 20 zł odsetek po odciągnięciu podatku Belki. A z bonusem? Za jeden kwartał dostanę o 5-10 zł więcej (w zależności od średniej).
Oczywiście, jeśli dziecko ma na koncie nie 1000 zł, tylko np. 5000 zł – bo kieszonkowe jest odpowiednio wysokie – to bonusy stają się bardziej zauważalne. Od takiej kwoty odsetki wyniosą 100 zł (już po potrąceniu podatku Belki), zaś premia – od 25 zł (przy nieco niższej średniej) do 50 zł (przy wyższej).
Aha, jest jeszcze jeden bonus – dla każdego ucznia ze średnią powyżej 4,75, który przez trzy miesiące wykonywał transakcje kartą o wartości 200 zł miesięcznie (nie liczą się zakupy poniżej 20 zł, ale można kupować też w internecie), bank przewidział bon podarunkowy do App Store lub Google Play o wartości 100 zł. I to jest jeszcze lepsza nagroda niż te drobne pieniążki, które bank dopłaca do odsetek. Żeby dostać bon na zakupy w sklepach mobilnych, nie trzeba mieć poważniejszych oszczędności – wystarczy trzymać na koncie tyle, żeby wystarczyło na wydanie 200 zł w każdym z trzech przedwakacyjnych miesięcy.

Ile wyciśnie z banku prymus?
W sumie więc bogaty prymus – mający 5000 zł na koncie i średnią powyżej 5,00 – może wycisnąć z Toyota Banku nawet 150 zł. Trzeba tylko przesłać e-mailem skan lub zdjęcie obu stron świadectwa oraz informację z wyliczoną średnią do banku do 7 lipca. Program motywacyjny dla uczniów niczego sobie, choć jeden z moich czytelników – który postanowił namówić dziecko do cięższej pracy za pomocą motywacji finansowej – zauważył bolesną niewygodę objawiającą się już przy zakładaniu Konta Click.
„Żeby założyć w tym banku konto, składa się wniosek przez internet i czeka na kuriera z papierami do podpisu. Przy podpisaniu umowy musi być przedstawiciel ustawowy dziecka, czyli rodzic, i owa ambitna młodzież. Kłopot w tym, że bank wysyła kurierów tylko do godz. 15. Na moje pytanie, czy naprawdę muszę dziecko wcześniej zwolnić ze szkoły, żeby mogło dostać premię za dobrą naukę, usłyszałem od pracownika banku, że rodzice mają na to sposób i podpisują umowy w ferie lub wakacje”.

Maciej Samcik
08 czerwca 2017


Nasz tytuł jest jednym z komentarzy, który znalazł się pod artykułem.
Czy trafny? Czy właściwy? Czy tak można?

Zapraszamy do dyskusji.